Pierwsza tegoroczna wędrówka po bezdrożach w pełni zaspokoiła mój niedobór zimowego klimatu. W czasie gdy poranny mróz skrzypiał jeszcze pod butami my delektowaliśmy się już zapachem świeżo parzonej kawy, który unosił się nad rzeką jak wyborne perfumy. Wymarzony debiut mojej nowej kawiarki – prezentu od najlepszej żony na świecie! W mało pośpiesznym tempie z przerwami na relaks oraz frykasy pokonujemy dystans dziesięciu kilometrów i po dotarciu do Osady Dwa Młyny kończymy naszą pierwszą tegoroczną wędrówkę. Piękne rozpoczęcie roku!







Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.