Poranek nad stawami w Wilkoszewicach

Awatar Seweryn

Niektóre miejsca odkrywa się przypadkiem, a później trudno przestać o nich myśleć. Tak właśnie jest ze stawami w Wilkoszewicach. Śmiało mogę powiedzieć, że to jedno z moich najciekawszych odkryć tego roku. Choć pierwsze podejście nie było szczególnie udane – warunki zupełnie nie dopisały – to coś podpowiadało mi, że musze tutaj wrócić. Miałem przeczucie, że to miejsce jeszcze pokaże swoje możliwości. I zdecydowanie się nie pomyliłem.

Drugi poranek wynagrodził wszystko. Delikatne światło przebijające się przez mgłę, spokojna tafla wody i wszechobecne ptaki, które co chwilę pojawiały się w odpowiednim miejscu pomagając mi tworzyć kolejne kadry. W takich warunkach pozostaje właściwie tylko obserwować, cierpliwie czekać i nacisnąć spust migawki dokładnie wtedy kiedy wszystko na moment układa się w idealną całość.

Tego poranka powstało sporo naprawdę fajnych zdjęć, z czego aż trzy z nich trafiły do mojego autorskiego kalendarza na 2027 rok. To chyba najlepszy dowód na to, że czasami warto wrócić w miejsce, które za pierwszym razem nie chciało z nami współpracować.

I choć zdjęcia są tutaj ważne, to nie wyłącznie o fotografowanie. Wilkoszewice mają świetny klimat – można usiąść nad wodą, poobserwować ptaki, posłuchać porannej ciszy i po prostu przez chwilę niczego nie musieć. Dwie godziny spędzone w takim miejscu, bez żadnego pośpiechu potrafią skutecznie odciążyć głowę. I właśnie za takie momenty bardzo lubię moje poranne fotowyprawy.

Jeszcze tutaj wrócę, wiele razy.

Obserwuj mnie:

Partnerzy:

Najnowszy projekt: